Make your own free website on Tripod.com

Kafe de Szulc

Ryby, ryby tłumy ryb w mieście. Widziano je tu i tam równocześnie w kilku punktach miasta. Biegną przez ulice, wielką, hałaśliwą, obdartą hałastrą. Wpadają do sklepów żywnosciowych, plądrują je. Żarty, szturchańce, śmiechy, toczące się szeroko białka oczu, gardłowe dźwieki i białe błyszczące zęby. Nim ktokolwiek się zorientował zniknęły jak kamfora...
Kafe de Szulc 27 stycznia 2005 godzina 18:00